czwartek, 31 maja 2018

Sweterki dla sióstr nierozłączek



Kiedy Ewelina Murach opublikowała pierwsze zajawki nowej wersji sweterka z kwiatkiem, wiedziałam, że muszę je zrobić. Zamówiłam włóczkę Schjeepes Stone Washed i gdy tylko wzór się ukazał, zabrałam się do pracy. Sweter kwiatek nie jest łatwy do zrobienia, wymaga ciągłej uwagi, liczenia oczek i rządów. Ale warto było zrobić każde oczka w tym dubletowym projekcie, bo efekt jest naprawdę rewelacyjny.
Dziewczyny były zachwycone i pełne podziwu, że tak z nitki przy pomocy drutów można zrobić cały sweter "zupełnie jak ze sklepu".


Jeżeli chodzi o włóczkę, to stała się moją ulubioną mieszanką bawełny. Daje bardzo ciekawy efekt lekko spranej dzianiny, dzięki temu kolo nie jest płaski. Chociaż niezwykle rzadko dziergam z bawełny, bo nie lubię, tak tę włóczkę dziergało mi się fantastycznie. Poza tym Stone Washed wiele wybacza (np. nierówne oczka) i dobrze znosi prucie.

sobota, 3 marca 2018

Zamykanie chusty strzałki

Gdzieś w internetach mignęła mi informacja, że przy zamykaniu oczek w chuście typu strzałka robi się nieestetyczny schodek. Pokombinowałam, wypróbowałam na trzech strzałkach, i wydaje mi się, że znalazłam modus operandi, które rozwiązuje problem.

Kiedy więc przerabiam ostatni rządek strzałki, na stronie B (lub lewej, kwestia nazewnictwa), ostatnie oczko przekładam bez przerabiania. Odwracam robótkę.

Następnie, również bez uprzedniego przerabiania na prawo, zamykam pierwsze oczko.


Uzyskuję tym samym brzeg równy i gładki jak nowa autostrada (babol, który możecie zauważyć na zdjęciu, jest jednakowoż niewidoczny w trakcie noszenia ;-)

A tu strzałka ostatnia z serii. Niecałe 100 gramów, zaliczek nie długi, nie krótki, lecz w sam raz.



wtorek, 9 stycznia 2018

Co będę robić w nowym roku

Z każdym kolejnym początkiem stycznia pojawiają się w różnych miejscach wpisy o postanowieniach noworocznych. Jeden się odchudza, inny stawia na rozwój osobisty. Dziewiarki na ogół mają dwa postanowienia noworoczne: spróbować nowej techniki i nie kupować więcej włóczki.

Ja w tym roku nie robię takich postanowień. 

Kolejny rok z rzędu postanawiam bowiem traktować dziewiarstwo jako hobby i odskocznię, która ma mi sprawiać przyjemność, skutkując ewentualnie w przyroście liczby dzianin noszonych przez członków najbliższej rodziny.

To oznacza, że jeśli zakocham się w jakimś wzorze, albo zachcę bardzo zrobić coś nowego, to będę to dziergać niezależnie od liczby UFO w szafie. W końcu UFO nie płacze, o jedzenie nie woła... A jeśli nie znajdę w swoich zapasach odpowiedniego materiału na swą zachciankę, to ten materiał dokupię. I już. A jak mi zabraknie miejsca w szafie, to zrobię akcję "uwolnij motka".

Natomiast jeśli będę bardziej wolała sobie poczytać albo się poobijać miast dziergania, z pewnością tak właśnie uczynię. Nie muszę być stachanowcem dziewiarstwa ręcznego.



Niech żyje wolność. I rozum.

Wpis niniejszy został zainspirowany rozważaniami Gackowej na temat stasia. Powstał jakiś czas temu, ale bardzo jest aktualny, zwłaszcza w tej "postanowieniowej"porze roku.