Nareszcie pokazuję coś gotowego, coś mojego, coś fajnego. Tym razem to sweter według wzoru autorstwa Justyny - Lete. Przez cały marzec w tajemnicy i w pośpiechu "przedzierałam się przez wydmy", bo zdaje się że pustynne wydmy były inspiracją Justyny. Dałam się uwieść jej wykonaniu i zrobiłam swój również w kolorze niczym piaski Sahary czy inne kudły wielbłąda.
Shifting jest dziergadłem interesującym, nie nazbyt męczącym, czyli takim, jak wszyscy lubią. W zasadzie całość, poza podkrojem szyi, da się zrobić przed telewizorem (przy filmach kopanych czy innych zabijacko-napadacko-skradackich), o ile się ma dobry znacznik rzędów (u mnie czerwona nitka przeplatana co trzeci rząd). Chociaż raz się zagapiłam i musiałam robić korekty w trzech rzędach poniżej. Dziwna sprawa, ale przegapiłam rząd w którym plecie się te warkocze...
Na sweter zeszło całe 500 gram Reginy (z Adriafilu). Muszę zamówić jeszcze motek, bo zabrakło mi na dwa centymetry ściągacza w mankietach, a i rękawy od łokcia muszę zrobić jeszcze raz. Poza tym pierwszy raz robiłam na drutach Addi i rzeczywiście, robi się bardzo przyjemnie, a komfort pracy z elastycznymi żyłkami szybko uzależnia. Decyzja zapadła - stopniowo wymienię swój park maszynowy.


