A ja akurat miałam zakitrany w szafie moteczek z kawałkiem Adriafilu Avantgarde po takim jednym fajnym swetrze, o którym się nawet na blogasku nie zająknęłam. I garść koralików z Shipwrecka; mój Boże! z pierwszego roku dokumentowania mych osiągnięć dziewiarskich. Prawdę mówiąc zestaw ta włóczka plus te koraliki próbowałam wykorzystać chyba w trzech odmiennych aranżacjach, ale dopiero z tym wzorem stworzyły ekstra kombinację.
Wzór jest przyjazny tak niewielkiej ilości włóczki, gdyż szaliczek robi się od dołu, od pierwszego listka, i przyrasta aż nam się znudzi albo do momentu zużycia włóczki. Łatwo go zapamietać, troszkę się w nim dzieje ciekawego, nie da się nad nim zasnąć, jak nad dżersejem. i daje po zblokowaniu naprawdę ładną dzianinę, nie na tyle skomplikowana, by się "zgubiła" podczas noszenia, ale i przyciągającą oko.
*) i cóż, ze po włosku. Google translate dało ogólny obraz tego, co się w tym wzorze dzieje, a koronka to stare dobre podkowy, z Szetlandów czy innych tam Wysp Owczych.
