wtorek, 18 marca 2014

Ja i szydełko? - czyli u mnie już wiosna.


W życiu bym nie powiedziała, że będzie nam po drodze. Ale że mam hopla na punkcie kolorów i jestem zawsze pod wrażeniem niesamowitych możliwości, jakie dają zestawienia rozmaitych wzorów "babciokwadratów", to się zawzięłam i wyszydełkowałam łączkę:


Największą trudność w tym całym projekcie sprawił mi wybór włóczki, a konkretnie, lichy wybór włóczki dostępnej w Polsce. To jest wyzwanie: znaleźć materiał który by wytrzymał intensywne użytkowanie, był przyjemny dla skóry i przyjazny dla kieszeni. A kiedy już się znajdzie odpowiednią włóczkę, okazuje się, że kolorystyka odpowiada listopadowej brudnej szmacie. W plebiscycie na materiał odpowiedni na kocyk wygrał Jeans Yarn Artu, który jednak kompletowałam w kilku sklepach internetowych.
A potem - szydło w dłoń i do pracy. Powstał kocyk niemowlęcy ze 100 kwadratów, obrębiony rzędem półsłupków i rzędem oczek rakowych, w rozmiarze 80x80 cm. 


Byłby kocyk może i większy, bo dziabanie tych kwadracików, wszywanie nitek i zszywanie wszystkiego do przysłowiowej kupy znajduję relaksującymi, ale wyszła mi nitka w kolorze ciemnoniebieskim, a dokupować trzeci raz włóczki nie zamierzałam. Chociaż nie wykluczam w przyszłości powiększenia kocyka do rozmiarów typowego pledu. Kto wie, co się może zdarzyć.


Ponieważ w szydełkowaniu jestem początkująca, musiałam się posiłkować samouczkiem, który znalazłam na tej stronie (klik) ( a mówiąc szczerze, najpierw przez szatańskiego pinteresta trafiłam na tę stronę, a potem zachorowałam na wzór sunburst square). Przy okazji znowu robię błąd, wielki błąd, ucząc się szydełkowania po angielsku. To najszybsza droga do stania się analfabetą robótkowym w ojczystym języku (a kto z dziergających po angielsku nie narzeka na małą klarowność polskojęzycznych instrukcji, niedostateczne nazewnictwo i temu podobne?).

9 komentarzy:

  1. Ha, jestem analfabetą dziergającym, bo uczyłam się z filmików youtubowych po angielsku i faktycznie, ciężko mi ogarnąć polskie wzory. Ale w sumie nie mam potrzeby z nich korzystać, także nie przejmuję się specjalnie.

    Świetny kocyk, bardzo wesoło dobrane kolory. Przy następnym moim Niedźwiadku też chyba uszydełkuję, bo dzierganie koca to najnudniejsza sprawa świata. Bardzo celne porównanie opcji kolorystycznych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego wyszydełkowałam kocyk z elementów, żeby uniknąć przytłaczającego ciężaru ślimaczącej się robótki. A tak - kwadracik tu, kwadracik tam - to się na kocyk uzbiera :-)

      Usuń
  2. o rety, rety - ależ ogromniasty i tak samo, jak duży, tak i piękny. ja choć szydełkuję od kilku lat jeszcze nigdy się nie porwałam na tak duuuużą pracę - brak mi cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Ogromniasty? To kocyk niemowlęcy. Pojedynczy kwadracik ma bok o długości +/- 8 centymetrów.

      Usuń
  3. Jest wspaniały!!!Zachwycają mnie takie kocyki!!!! Sama marzę ,żeby taki zrobić ,ale jestem nie szydełkowa jeszcze .Plan jest,że niedługo spróbuję !!! :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja siebie też w życiu nie podejrzewałam o to, że spróbuję takie coś wyhaczyć ;-)

      Usuń
  4. Przepiękny kocyk Ci wyszedł! Je też uczę się szydełkować od października i też przymierzam się do kocyka. I bardzo się cieszę, że napisałaś o tym problemie włóczkowym, bo już myślałam, że tylko ja takowy mam. Chcę zrobić kocyk z "oddychającej" włóczki, czyli - nie z akrylu, ale też muszę wziąć pod uwagę, że kocyk trzeba będzie prać, więc wełna czysta odpada... No i też mam te same przemyślenia co do kolorów - dlaczego tak mało jest tych pastelowych? Większość włóczek w sklepach internetowych jest ciemna i bura... Jeans jest fajny!
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny kocyk Ci wyszedł :))). Ja się właśnie z szydełkiem zaprzyjaźniam, a z ciekawych włóczek odkrywam cotton light Dropsa - myślę też o jakimś pledziku... na razie nie wierzę, że stworzę coś tak dużego szydełkiem (ja jestem zdecydowanie druciarą), ale Twój przykład trochę mnie zmotywował :)

    OdpowiedzUsuń