Ma postać "kopniętego" trójkąta, do wydziergania potrzebna jest ilość od 100 gramów włóczki typu fingering. Bez fajerwerków i wodotrysków, za to można ładnie połączyć zalegające kłębuszki i resztki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 września 2016
Poszukiwany, poszukiwana...
Ma postać "kopniętego" trójkąta, do wydziergania potrzebna jest ilość od 100 gramów włóczki typu fingering. Bez fajerwerków i wodotrysków, za to można ładnie połączyć zalegające kłębuszki i resztki.
środa, 14 stycznia 2015
Czapkowa pogoda
Mamy wciąż czapkową pogodę, więc czapkę zrobiłam. Akurat ta czapka jest świetna na obecne +7 stopni. Miło otula, nie grzeje za bardzo. Milutkie mięciutkie zagospodarowanie jednego motka Baby Merino od Dropsa. Mówiąc szczerze jeszcze nigdy nie zrobiłam nic dla siebie z tej włóczki, ale koniecznie muszę nadrobić ten temat, bo to bardzo dobra włóczka.
Wzór jest perfekcyjny - od włoskiego nabierania oczek (dającego "sklepowy wygląd" ściągaczowi), przez subtelny i interesujący wzór na otoku aż do ładnego i sprytnego zakończenia czapki. Żadnych niedoróbek.
No i cóż ja jeszcze mogę dodać? Może tylko to, że jestem przeszczęśliwa z tego powodu, ze od wrzucenia robótki na druty do wrzucenia relacji na blogaska, po drodze z przyzwoitą, choć krótką sesją fotograficzną, nie minął nawet tydzień. A to się ostatnio nie zdarzało. Jest światełko w tym tunelu i chyba to nie pociąg.
Pozdrawiam was, moi czytelnicy i do następnego wpisu.
poniedziałek, 22 września 2014
Chłodniej, nie?
Tak to już bywa, że po lecie zaczyna się jesień. Chłód się zakrada, wypełza z zakamarków. Ale my się chłodu nie boimy bo grubaśne swetry mamy. Mamy mianowicie Big Cable według projektu Justyny Lorkowskiej, który bardzo sobie chwalimy:
Mój sweter powstał z włóczki Merino Bulky Yarn Artu - i jest to bardzo dobre zagospodarowanie materiału kupionego lata temu, którego przekładanie z jednego miejsca w drugie zaczęło być już denerwujące. Tak wiec to pierwszy powód do zadowolenia. Drugi jest taki, że bardzo chciałam mieć w swej garderobie taki ocieplacz, ale się nie składało. Do czasu, aż Justyna ogłosiła testowanie nowego wzoru. Nic przecież nie działa tak motywująco, jak termin zakończenia testu, prawda?
Trzeci powód do zadowolenia jest taki, że Big Cable dzierga się w mgnieniu oka. Moja wersja powstała na drutach 8mm i 6 mm.
Obecnie jest to moje ulubione okrycie - w sam raz do samochodu czy na szybkie zakupy. Spełnia także okazjonalnie funkcje kocyka dziecięcego. Same plusy.
To jeszcze na koniec dodam, że akurat dzisiaj Justyna ogłosiła pomocję na swoje wzory, warto zajrzeć, a nuż?
Ps, o trupie będzie kiedy indziej, a wsiąkacz zamieni się raczej w tradycyjne spodenki, bo mi się po drodze odwidziało.
Do następnego.
czwartek, 26 września 2013
Prehistoria
...no bo jak inaczej w dobie mediów elektronicznych nazwać informację sprzed pół roku?
A właśnie pół roku temu udziergałam sweter dla Króliczka, w kolorze, który miał przywołać ociągającą się wiosnę. Ktoś jeszcze pamięta tą śnieżną i mroźną Wielkanoc i kilka następnych tygodni, o których z uwagi na panującą wówczas aurę lepiej nie mówić, żeby nie wypsnęło się coś brzydkiego?
Sweterek zrobiony został z włóczki szacher... tj Extra Merino Schachenmayr na drutach 3.25 i 3 mm, według wzoru Justyny.
Obejrzyjcie koniecznie tablicę z dotychczas wykonanymi wg tego wzoru sweterkami:
A jeżeli ktoś z was miałby ochotę wydziergać podobny, to jeszcze do końca października może się załapać na KAL, czyli wspólne dzierganie z nagrodami. Po szczegóły zapraszam tu: http://www.ravelry.com/discuss/letes-knits/2681036/1-25
A właśnie pół roku temu udziergałam sweter dla Króliczka, w kolorze, który miał przywołać ociągającą się wiosnę. Ktoś jeszcze pamięta tą śnieżną i mroźną Wielkanoc i kilka następnych tygodni, o których z uwagi na panującą wówczas aurę lepiej nie mówić, żeby nie wypsnęło się coś brzydkiego?
Sweterek zrobiony został z włóczki szacher... tj Extra Merino Schachenmayr na drutach 3.25 i 3 mm, według wzoru Justyny.
Obejrzyjcie koniecznie tablicę z dotychczas wykonanymi wg tego wzoru sweterkami:
A jeżeli ktoś z was miałby ochotę wydziergać podobny, to jeszcze do końca października może się załapać na KAL, czyli wspólne dzierganie z nagrodami. Po szczegóły zapraszam tu: http://www.ravelry.com/discuss/letes-knits/2681036/1-25
niedziela, 7 kwietnia 2013
Nareszcie sweter!
Nareszcie pokazuję coś gotowego, coś mojego, coś fajnego. Tym razem to sweter według wzoru autorstwa Justyny - Lete. Przez cały marzec w tajemnicy i w pośpiechu "przedzierałam się przez wydmy", bo zdaje się że pustynne wydmy były inspiracją Justyny. Dałam się uwieść jej wykonaniu i zrobiłam swój również w kolorze niczym piaski Sahary czy inne kudły wielbłąda.
Shifting jest dziergadłem interesującym, nie nazbyt męczącym, czyli takim, jak wszyscy lubią. W zasadzie całość, poza podkrojem szyi, da się zrobić przed telewizorem (przy filmach kopanych czy innych zabijacko-napadacko-skradackich), o ile się ma dobry znacznik rzędów (u mnie czerwona nitka przeplatana co trzeci rząd). Chociaż raz się zagapiłam i musiałam robić korekty w trzech rzędach poniżej. Dziwna sprawa, ale przegapiłam rząd w którym plecie się te warkocze...
Na sweter zeszło całe 500 gram Reginy (z Adriafilu). Muszę zamówić jeszcze motek, bo zabrakło mi na dwa centymetry ściągacza w mankietach, a i rękawy od łokcia muszę zrobić jeszcze raz. Poza tym pierwszy raz robiłam na drutach Addi i rzeczywiście, robi się bardzo przyjemnie, a komfort pracy z elastycznymi żyłkami szybko uzależnia. Decyzja zapadła - stopniowo wymienię swój park maszynowy.
niedziela, 16 października 2011
Cykada
Znowu miałam przyjemność testować wzór autorstwa Lete. Tym razem do zrobienia był sweterek dziecięcy z długim rękawem. Jak zwykle u Lete, robótka jest całkowicie bezszwowa (no, może za wyjątkiem graftingu pod pachami). I kiedy ma się odpowiednie druty, włóczkę oraz głowę na miejscu, można rzecz skończyć w mgnieniu oka.
Na osłodę przedstawiam jedyne zdjęcie, jakie się udało zrobić podczas 'pozowania' w wymarzonej wprost lokalizacji do sesji zdjęciowej, czyli w ptaszarni warszawskiego zoo.
Mnie nawaliło we wszystkich powyższych kategoriach, dlatego Cykadę dziergałam dłużej. Najbardziej zaś brakowało głowy na karku. Niestety, zawiesiła mi się umiejętność czytania ze zrozumieniem, a która dziewiarka nie ma w głowie, ta ma w rękach...
Ale jest. Skończony i dla odmiany, pasuje.
Dziergałam z włóczki Opus Polo. Nie powala ta włóczka jakąś specjalną jakością, skład ma taki sobie (pół na pół wełna z akrylem), rozdwaja się w trakcie pracy, ale wszystkie te niedoskonałości rekompensowane są przez piękny kolor. Żywa czerwień, twarzowa i dobrze wyglądająca w każdym świetle. Zwłaszcza korzystnie wygląda w promieniach zachodzącego słońca, kiedy to przybiera przyjemny, rudy odcień.
Jednak na nic ta reklama, gdyż producent odświeżył gamę kolorystyczną włóczki i tego koloru dostać już nie sposób. Szkoda.Ale jest. Skończony i dla odmiany, pasuje.
Dziergałam z włóczki Opus Polo. Nie powala ta włóczka jakąś specjalną jakością, skład ma taki sobie (pół na pół wełna z akrylem), rozdwaja się w trakcie pracy, ale wszystkie te niedoskonałości rekompensowane są przez piękny kolor. Żywa czerwień, twarzowa i dobrze wyglądająca w każdym świetle. Zwłaszcza korzystnie wygląda w promieniach zachodzącego słońca, kiedy to przybiera przyjemny, rudy odcień.
Na osłodę przedstawiam jedyne zdjęcie, jakie się udało zrobić podczas 'pozowania' w wymarzonej wprost lokalizacji do sesji zdjęciowej, czyli w ptaszarni warszawskiego zoo.
wtorek, 1 marca 2011
Zajawka II
Podczas gdy przedstawione w poprzednim poście paski się blokują, ja wrzucam na druty kolejny projekcik. Tym razem jest to robótka testowa, aby pomóc Lete w szlifowaniu wzoru:

Tak więc twórczo odpoczywam po paskach, które wymagały tu i ówdzie cyrkowych ewolucji.
Więcej następnym razem.
Tak więc twórczo odpoczywam po paskach, które wymagały tu i ówdzie cyrkowych ewolucji.
Więcej następnym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



