Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 marca 2010

Ostatni dzień zaklinania wiosny



Dziś ostatni dzień Truscaveczkowej zabawy w zaklinanie wiosny, zabawy, która odniosła pewne sukcesy. W ramach zaklinania trzasnęłam jeszcze jedno frywolne jajco, a także machnęłam lekuchny szaliczek z moherkowej włóczki na dziesiątkach. Szaliczek wymaga jednak zblokowania, więc pokazuje go dzisiaj jedynie w charakterze tła.




Wiosna nastała!

poniedziałek, 15 marca 2010

Czarownicą być - zajęcie nieustające


Czarownica nie może zrażać się niepowodzeniami, złośliwością rzeczy martwych i przeciwnościami losu. Twarda musi być i zdecydowana. Zima okazuje sie być niezwykle oporna i nie chce się wynieśc na południową półkulę Ziemi, gdzie nadchodzi jej czas.


Ale to nic, zaklinamy dalej.
W celu wprawiania rąk do koronki frywolitkowej oraz w ramach akcji pozbywania się zapasów akcesoriów i materiałów robótkarskich ozdobiłam jajco wielkanocne. Wzór kwiatowy a więc wiosenny, wzięty z głowy, czyli z sufitu. Wynik całkiem przyzwoity, jak na PIERWSZĄ RZECZ. Materiał to zwykły kordonek (bodaj Ariadny), jajco rozmiaru gęsiego. Supłało mi się bardzo przyjemnie, aczkolwiek chyba muszę podciagnać współczynniki skrupulatności rękodzielniczej i wciągać niteczki niezwłocznie po wykonaniu motywu, bo łączenie kilku motywów podczas walki z wiszącymi końcówkami to sport ekstremalny.


Wkrótce zaklęć ciąg dalszy.
Dzisiejszy wpis sponsorowany był przez przeciwości losu w postaci przekroczenia limitu szybkiej transmisji danych na moim łączu internetowym. Pamiętacie może modemy telefoniczne? I szybkość przesyłania nimi zdjęć?
No. Czarownica twarda musi być.