Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

Castonitis


No i proszę, czy to nie podpada pod jednostke chorobową? Dwubiegunową?
Bo po kilkumiesięcznym "prawie-że-rozstaniem-się" z dziewiarstwem mam na drutach rozpoczętych pięć robótek, w tym dwa szale, jeden sweter, co się od zeszłego roku doczekać ukończenia nie może i dwa projekty skarpetkowe. A jeszcze mnie swędzi, żeby nabrać oczka na czapkę.
Jeden szal jest na KAL, Big Jim w ramach wspólnego dziania w grupie Justyny Lorkowskiej na ravlu.


Drugi szal pójdzie w dal, bo jest z zalegających włóczek nie w moich kolorach, nie w moim stylu, ale wciąż ładny. I wzór na niego spiszę.


A ten sweter, donnerwetter, muszę wciągnąć na tapetę, bo mi został tylko podkrój szyi i rękawy (zdjęcia aktualnie niedostępne). Idzie wolno, bo na bieżąco wymyślam, co mam dalej robić, idzie opornie
Nie skarpetki dla kobietki niewielkiej robię, ale getry, choć według wzoru skarpetkowego. Ale może być trudno, bo wzór jest "gupi". Zawsze, gdy coś próbuję zrobić z Dropsa, muszę kombinować z rozmiarami. I nie wiem, czy z tej rozmiarówki można wnioskować, że dziewczątka szwedzkie mają o łydeczki niczym trolle górskie? A włóczka jest jeszcze "gupsza", nie jest najmilsza w dotyku. Tania włóczka w taniej jakości. Grrr... Także raczej anihiluję ten projet.

A dla ostatnich skarpetek nie mam rymu, ale za to robienie ich sprawia mi frajdę, bo mi się podoba i wzór
włóczka. Się okazuje, ze fabelki dropsowe są wzorem miękkości i przytulności przy włóczce ze sklepów dyskontowych z mydłem i powidłem pod zasłoną dymną "Tiger".



wtorek, 5 lutego 2013

Myst - zajawka

Chusta Myst nabrała mi się na druty i szybko skończyła. Dzierganie odpędzało nudę w drodze do i z Zakopanego, przy czym dzierganie w busie o dziwo okazało się łatwiejsze, niźli w pociągu. Patrzcie, Państwo...
Zużyłam 3/4 motka norweskiego merynosa wagi 600m/100g, przy czym w moim motku było 90 :-(
Z pozostałości powstają mitenki do kompletu.
Jeśli chodzi o sam wzór, jest czytelnie napisany, chociaż nie uwzglednia rozliczeń w rzędach skróconych dla mniejszych (innych niż podstawowa) wersji. No i sama konstrukcja rzędów skróconych nie do końca mi pasuje.Okazuje się, że chusta nie formuje się samodzielnie w półksiężyc i wymaga zblokowania do tego kształtu. W przeciwnym razie na górze szala powstaje nieestetyczna fałda-buła. Uważam, że to błąd projektanta. Chusta powinna zostać zaprojektowana w taki sposób, aby nie odkształcała sie nieestetycznie w trakcie noszenia bardziej, niż tego wymaga natura dzianiny z wełny.
Za to wzór ażurowy jest uroczy i prosty w robocie (chociaż ja się pomyliłam na samym początku i samym końcu wzoru ;-) ).


Na razie zdjęcia poczwarki. Czekam, aż się mitenki wydziergają, wówczas zaprezentuję cały komplet.

piątek, 16 marca 2012

Who's the Batman?

Na fali poszarotkowego entuzjazmu zaczęłam utylizować kolejne motki z zapasów.


Szczerze mówiąc wrzuciłam robótkę na druty bezpośrednio po przyjściu z tego spotkania. Swoją drogą zachodzę w głowę, dlaczego dopiero teraz zdecydowałam się doprowadzić do realizacji swojego zamiaru, powziętego 14 czerwca 2009 roku (pamiętna data narodzin tej szlachetnej i jakże pożytecznej inicjatywy), że będę przychodzić na każde Szarotki?



W każdym razie wena na mię spłynęła i wygrzebałam swoją Idenę Robust. Przerzuciłam w tę i wewtę zbiory na dysku i wybrałam wzór Flowers on the edge.
Rach ciach i mała chustka gotowa, ale jednak nie do końca według wzoru. Okazało się bowiem już w połowie bordiury, że na pewno nie starczy mi włóczki. Posiłkowałam się zatem wzorem estońskim zaczerpniętym od Nancy Bush.


Swoją drogą na tych zdjęciach widać, jak meandrował mój zamysł wykończenia części centralnej chustki,
i jak w końcu wyszłam na prostą.Uff...


A teraz pean na cześć wzorów estońskich:
Zawsze, kiedy odgrzebuję któryś z tych uroczych motywów, nie mogę się nadziwić, jakie są wspaniałe. Nie dość, że proste, łatwo się je zapamiętuje i dzierga (no chyba, że trzeba 'pęczkować'), to jeszcze efekt jest akurat taki jak trzeba. Tak więc znów mam apetyt na estońskie ażury, zapewne odświeżę znajomość z szalem, o którym pisałam tu, a którego od tamtego czasu nawet nie tknęłam palcem (wstyd i obraza!).
Summa summarum jestem zadowolona, że musiałam kombinować ze zmianą wzoru, bo mówiąc szczerze, wzór wyjściowy podoba mi się daleko bardziej, niż ten zaproponowany przez autorkę.Ponieważ na zdjęcia pozowane in personam nie mam ochoty, a na dworze nieładnie, oto odświeżony lekko pomysł na ujęcie kanapowe.

A skąd tytuł wpisu? Pośrednio stąd.