poniedziałek, 16 maja 2011

Liście bzu...

Na drutach powoli przyrasta Lilac Leaf Scarf. Ze względu na tempo pracy postanowiłam mu zrobić tematyczną sesję zdjęciowa już teraz, bo następna taka to kto wie, pewnie w przyszłym roku...








Piękny będzie, jak już go skończę, o ile nie będzie więcej wypadków. Wypadek był tego rodzaju, że oczko się o coś zahaczyło i z robótki wysnuła się nitka prawie z całego rzędu. Na szczęście DLG mocną nicią jest, więc potrzeba tylko troche gimnastyki, by nić powróciła na dawne miejsce, i nawet ślad po wypadku nie pozostanie.


W roli "mistrza drugiego planu" występuje miseczka na włóczkę, ulepiona, wyszkliwiona i wypalona przez Martę.

wtorek, 3 maja 2011

Kiedy...

Kiedy twój sen o potencjale erotycznym po minutach zamienia się w sen o blokowaniu trzech szali, w tym jednego szydełkowego, wiesz, że w twoim życiu coś poszło nie tak...


sobota, 30 kwietnia 2011

Guzikowe candy u Lete

Zapisałam się na candy u Lete. Słodziutkie, nie?


piątek, 8 kwietnia 2011

Jezioro i las

Zanim przejdę do rzeczy, kilka słów do Iksińskiej. Droga Iksińska, oto wymiary "Karmelkowo-krówkowej kamizelki urodzinowej": szerokość - 27 cm; długość - 34 cm; głębokość pachy - 12 cm; mierzone na wyrobie noszonym, jakiś czas od blokowania, a więc nieco zniekształconym.

***


Ad rem. Przebywaliśmy ostatnio całą rodziną przez czas dłuższy w krainie, gdzie internet jest rozwożony karawaną, a więc jest towarem deficytowym - i drogim. Czyli w samym środku mazurskiej puszczy. Dotarliśmy na miejsce jeszcze wówczas, gdy była ona skuta lodem, drogami z koleinami po kolana już to w lodzie, już to w błocie. Przez dwa tygodnie mogliśmy obserwować uwalnianie się przyrody z lodowych okowów oraz doświadczyć eksplozji erotycznego życia ptactwa puszczańskiego po pierwszej nocy o temeraturze powyżej zera.




Jezioro jeszcze skute lodem, chociaż wiosna zaczęła i tutaj swoją robotę. Ponoć już 'chodzą' szczupaki.


W oczku wodnym powstałym w lodzie można podziwać niezmącone odbicie nieba. Co bardziej próżni - także swoje własne (bez obaw, nie jestem samobójcą - zdjęcie trzaskane z pomostu).


W lesie jeszcze śnieg. Liczyłam na widok szafirowych dywanów z przylaszczek, ale się przeliczyłam. Zakwitły masowo dopiero po naszym wyjeździe.


Wiosna na północy przychodzi zawsze później. Jest bardziej wyczekiwana i bardziej jakoś cieszy jej nadejście, niż w centrum Polski. Może przez to, że zmiany są tu dużo bardziej widoczne, a może przez osobisty mój sentyment do tego wciąż jeszcze dzikiego zakątka kraju?


I na koniec konkurs bez nagród: Co udało mi się uchwycić na zdjęciu? - chodzi o biała kreskę.


***
Ps. Pierwsza pasiasta kamizelka Króliczka już nie jest na niego za duża a wręcz przeciwnie. Wszystko to w wyniku pozostawienia prania mniej kompetentynym osobom (paluchem nie pokażę, ale mój najwierniejszy Czytelnik z pewnością wie o kogo chodzi ;-) ). Na drutach remake.

Ps2. Podczas pisania tego postu po raz kolejny opcje edytowania wpisu doprowadziły mnie do szewskiej pasji. Ktoś zna patent, jak okiełznać blogspota?

sobota, 12 marca 2011

Druga: karmelkowo-krówkowa kamizelka urodzinowa

Idąc za ciosem machnęłam druga kamizelkę dla Króliczka. Raz, że nie wiadomo, kiedy znowu będę mieć wenę, dwa, że w szczytnym celu - testowałam autorski wzór Lete, który lada chwila będzie dostępny via Ravelry. Bezpośredni link do wzoru znajdziecie w poprzednim poście.
Wzór Lete ujmuje prostotą. Kamizelka robiona jest w jednym kawałku, na okrągło i nie ma w niej ani jednego szwu (jeśli nie liczyć chowania nitek ;-p).




Mój egzemplarz jest robiony jak zwykle z egzotycznych włóczek z pudła z zapasami. Jakieś norweskie 100% 'Ren ny ull' superwashe, nabyte w ukochanej pasmanteryjce. Ponieważ takich cudów mam zazwyczaj homeopatyczną ilość, dłubanie z nich zawsze dostarcza dreszczyku emocji - dojadę czy nie dojadę do celu na oparach? Stąd musiałam kombinować z wykończeniem - jest troszkę inne niż ustawa przewiduje.



Aha, nie wierzcie własnym oczom, jeśli chodzi o kolory. To naprawdę kolor krówkowy i karmelkowy.
I nie wierzcie też tytułowi. Urodziny Króliczka są dopiero za jakiś czas ;-)



PS: jeśli kogoś interesuje, jak zrobiłam Pierwszą kamizelkę, odsyłam do swojego profilu na Ravelry (strona z projektem widoczna dla każdego) - tam z grubsza opisałam własne kombinacje.